sobota, 7 lipca 2012

ROZDZIAŁ SZÓSTY♥


-O mały włos- wysypała Mandy
-Dziewczyny jesteśmy nie ostrożne, wszędzie zostawiamy po sobie ślady. Jak dalej tak pójdzie to John i Perkins w końcu mnie znajdą i wsadzą tam skąd uciekłyśmy- powiedziałam poważnym tonem.
-Musimy uważać, co było w skrytce?-zapytała Van
-Nie wiem, otwórz- powiedziałam rzucając reklamówkę w jej stronę
-Ale jetem podniecona- powiedziała Van otwierając paczkę.
-Szybciej szybciej- krzyczała Mandy cała podekscytowana.
-Co to jest?- pytała Van wyciągając szmaty z reklamówki
-Tylko szmaty? Po co ktoś chowa stare brudne ubrania w takiej skrytce?- zapytałam nie czekając na odpowiedź.
-Czekaj tu coś jest- powiedziała Van wyciągając brudny nóż z plątaniny kawałków materiałów.
-Nóż?- zapytałam zdziwiona.-Liczyłam na listy, czeki, albo jakieś informacje a nie na nóż- pomyślałam.
-Aaaaaaa-krzyknęła Van rzucając przedmiot na podłogę.
-Co jest?-zapytała Mandy
-Na tym nożu jest krew- powiedziała przerażona Van.
-Krew? Nóż? Skrytka? John? Co tu się dzieje- krzyczałam pełna strachu w oczach.
-To może być narzędzie zbrodni.- powiedziała Van
-Jakiej zbrodni? Co mamy teraz zrobić?-Zapytała Mandy
-Idziemy na policję!- rozkazała Van
-I co im powiemy? Panie władzo, uciekłyśmy z psychiatryka, włamałyśmy się do biura mojego ojczyma i wykradłyśmy klucz do skrytki do której się później włamałyśmy a tam był zakrwawiony nóż.Jak myślisz komu policja uwierzy? Trzem psychicznym dziewczyną? Czy wysoko postawionemu prawnikowi? Poza tym, na tym nożu są teraz Twoje odciski palców.- powiedziałam do Van, która momentalnie się skrzywiła i spuściła wzrok.
-Masz rację Alice, z tą policją to głupi pomysł. Wyglądałybyśmy na winne.- stwierdziła Van
-Dziewczyny to co zrobimy?- zapytała Mandy. Jej wieczny uśmiech zszedł z twarzy, teraz rysowało się na niej połączenie przerażenia i dezorientacji prawie tak jak u kota, który siedzi w kącie z obciętymi wąsami.
-Musimy go ukryć-powiedziałam pewnie.
-Włóżcie tę reklamówkę do pudełka- rozkazała nam Mandy, po czym schowała pudełko w najgłębszy zakamarek szafy.
-Co teraz robimy?- zapytała Van
-Na razie o tym nie mówmy, muszę pomyśleć. Mam mętlik w głowie. Sprawy zaszły za daleko. Musze odpocząć.

***
Tysiące myśli chodziły mi po głowie. Nie umiałam ich poukładać, nic nie pasowało do siebie. Czas uciekał a ja dalej nie miałam rozwiązania. Dlaczego wplątałam w to Mandy i Van? Dlaczego nie ma ze mną mojego taty? Zawsze gdy miałam kłopoty zwracałam się do niego a on wiedział co mi powiedzieć. Tata zawsze mnie pocieszał, przytulał, przy nim czułam się bezpiecznie. Nikomu nie mówiłam jak zginął ojciec. Było to dla mnie zbyt bolesne. Codziennie zadaje sobie pytanie dlaczego to zrobił? Dlaczego odebrał sobie życie? Czy on mnie kochał? Jakby mnie kochał to czy by to zrobił? Byłam zła na tatę, chciałam wyjść na ulicę i krzyczeć z całych sił ale jednocześnie chciało mi się płakać, że już nigdy go nie zobaczę, że już nigdy nie będę mogła usiąść z nim przy kominku i po prostu porozmawiać.
-Tato czemu się nie pożegnałeś, czemu nie powiedziałeś o swoich problemach? Pomogłabym Ci jak tylko bym umiała. Czemu mi to zrobiłeś? Myślałeś tylko o sobie! - krzyczałam w niebo a łzy płynęły mi po policzkach niczym górskie strumyki. Zaczęłam biec przed siebie. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Nie mogę się przecież poddać, nie teraz.
-Tato odezwij się. Mówię do Ciebie słyszysz?- krzyczałam z całych sił biegnąc pośród alejek. Łzy w dalszym ciągu rzewnie płynęły, jakby żyły własnym życiem.
-Alice, co się stało?- usłyszałam znajomy głos dobiegający z sąsiedniej uliczki.
Nie myśląc co robię zaczęłam biec w tym kierunku, nogi plątały mi się ze zmęczenia, a ziemia wydawała się uginać pode mną. Podbiegając do chłopaka wtuliłam się w niego z całych sił, płacząc na cały głos. Moje łzy kończyły swoją trasę na jego t-shitcie, które po chwili stworzyły na nim wielką mokra plamę. Płakałam, krzyczałam w ramionach Justina a on trzymał mnie mocno i gładził po włosach. Mogłabym trwać w tej pozycji całą wieczność. Czułam się tak bezpiecznie. Justin nic nie mówił, wystarczyło, że był przy mnie. Nie wiem co robił w tym parku, nie interesowało mnie to, po prostu cieszyłam się, że akurat tamtędy przechodził.
-Będzie dobrze Alice- powiedział jeszcze mocniej mnie tuląc.
-Nic nie będzie Justin, nic już nie będzie takie samo-powiedziałam przez łzy.
-Opowiedz mi co się dzieje-zaproponował.
-Nie mogę Ci powiedzieć, nie uwierzysz-powiedziałam opuszczając uścisk chłopaka.
-Zaufaj mi- wyszeptał brązowooki.
Powiedziałam Justinowi o tym, że mój ojciec popełnił samobójstwo, że mój ojczym umieścił mnie w ośrodku. Powiedziałam mu, że stamtąd uciekłam razem z Mandy i Van. Nie wspomniałam jaki to ośrodek, ani, że ktoś mnie tam umieścił specjalnie. Nie powiedziałam również o włamaniu się do biura John'a ani o zakrwawionym nożu. Ufałam mu ale stwierdziłam, że i tak mu dużo powiedziałam, on chyba tez tak pomyślał, ponieważ nie wypytywał mnie o szczegóły.
-Możesz zawsze na mnie liczyć- zapewnił mnie chłopak.
-Dziękuję Justin, ta rozmowa była mi potrzebna.-uśmiechnęłam się.
-Co masz zamiar dalej robić? Uciekłaś i nie możesz wrócić do domu bo twój ojczym wyśle Cię z powrotem w tamto miejsce. Ale też nie możesz mieszkać sama, jesteś niepełnoletnia.-zaciekawił się Justin
-Na razie zostaję w Royal. Później będę myślała co dalej.- mówiłam ostrożnie, żeby nie wygadać się o moim "śledztwie".-Możemy już o tym nie rozmawiać?Chce się oderwać- ciągnęłam
-Jasne- uśmiechnął się do mnie-Chodź za mną-powiedział ciągnąc mnie za rękę.

***
Była około 3pm, słońce prażyło nad naszymi głowami a wiatr plątał moje rozpuszczone włosy.
-If I was your boyfriend- Justin zaśpiewał ostatni wers swojej piosenki, która akurat leciała w radio.
-Dokąd mnie zabierasz?-zapytałam zaciekawiona.
-Zobaczysz-powiedział pewny siebie.
Cudownie, że go spotkałam, on jest niesamowity, poprawia mi humor jak nikt inny. Dzisiejsza sytuacja mnie przerosła a Justin sprawił, że o tym zapomniałam chociaż na chwile.
-Tu zaparkujemy- moje myśli przerwał zachrypnięty głos.-Zamknij oczy- ciągnął wiążąc opaskę na moich spuchniętych od płaczu oczach.
-Prowadź mnie- powiedziałam uśmiechając się od ucha do ucha.
Justin wziął mnie za rękę i szedł przed siebie. Po chwili czułam piasek w moich japonkach a do moich uszu dobijał się szum wody.
-Jesteśmy-powiedział Justin odwiązując opaskę.
Ku moim oczom ukazało się piękne jezioro, piaszczysta plaża i zero ludzi.
-Czemu na takiej pięknej plaży nie ma ludzi?- zapytałam zdziwiona
-Ponieważ jest ona prywatna, chciałem mieć drugie miejsce gdzie mogę odpoczywać od zgiełku dnia codziennego.-wytłumaczył mi Justin
-Tu jest wspaniale i tak spokojnie- mówiłam kręcąc się w kółko, tupiąc bosymi stopami po ciepłym piasku.
-Miałem nadzieje, że Ci się spodoba. Ale nie myśl sobie, że będziemy leniuchować na plaży- uśmiechnął się
-Jak to?-zdziwiłam się
-Patrz tam-wskazał palcem skuter wodny, do którego był przyczepiony wielki dmuchany banan.
-Aaaa kto ostatni ten frajer- rzuciłam w stronę chłopaka biegnąc w kierunku atrakcji.
-Ej to nie fair, byłem nie przygotowany- wysapał Justin dobiegając do mnie.
-Przyznaj się, że lepiej biegam- zaśmiałam się do chłopaka pokazując mu język.
-Nie prawda-zaśmiał się Bieber chlapiąc mnie wodą.
Śmialiśmy się i pływaliśmy w jeziorze, woda była przyjemnie zimna. Nasze rozgrzane od słońca ciała trochę się ochłodziły.Od dawna się tak nie wygłupiałam. Chwilę później wsiadlismy na banana.
-Yyy Justin, tylko kto będzie prowadził skuter?
-O tym nie pomyślałem- powiedział śmiejąc się na cały głos.-To ja poprowadzę, a potem się zamienimy ok?

***
-Justin nie umiesz nawet prowadzić skutera, przez Ciebie wylądowałam w wodzie- szturchnęłam chłopaka w żebro.
-To było specjalnie-zaśmiał się Justin łapiąc mnie w tali i wrzucając ponownie do wody.
-Nie daruje Ci tego-biegłam w kierunku chłopaka z zamiarem powalenie go na piasek.
-No chodź tu cwa...-nie dokończył ponieważ padł na złoty pył pod ciężarem mojego ciała,
zaczęliśmy się turlać po piasku, który przylepiał się do naszych ciał.
-..niaro-dokończył leżąc na mnie.
-Dobra przyznaje, jesteś silniejszy- zaśmiałam się
Patrzyłam na chłopaka, który siedział na mnie okrakiem. Jego włosy były mokre i zmierzwione, czekoladowe oczy błyszczały w zachodzącym słońcu, a ciało pokrywał złoty piasek. Wyglądał bajecznie. Byłam jak zahipnotyzowana.
-Niestety musimy wracać-przerwał mi Justin, pomagając mi wstać z piasku.
-To jedźmy, prowadź bo nie znam drogi- powiedziałam z uśmiechem chciaż tak naprawdę było mi smutno, że muszę wracać do problemów.
Droga minęła szybko, rozkoszowałam się ostatnimi chwilami z Justinem.
-Jesteśmy-powiedział Justin odjeżdżając pod mój dom.
-Dziękuję za ten cudowny dzień-powiedziałam myśląc tylko o tym, żeby Mandy i Van nie zobaczyły Justina.
-Mam nadzieje, że się niedługo spotkamy- Justin przerwał cisze
-Ja też, Pa- rzuciłam do chłopaka stojącego przed autem. Szłam w kierunku domu, patrzyłam w niebo myśląc, dlaczego nie? Obróciłam się, zobaczyłam Justina wsiadającego do auta.
-Justin czekaj- Krzyknęłam. Chłopak zdezorientowany stał tyłem do przednich drzwi samochodu a przodem do mnie. Podeszłam szybkim krokiem. Przycisnęłam go do samochodu.
-Jeszcze o czymś zapomniałam-wyszeptałam w jego usta, które znajdowały się centymetr od moich. W Jego oczach płonęła iskierka.Położyłam dłoń na jego policzku, drugą na karku namiętnie go całując. Jego malinowe usta przygryzały moje. Nie myślałam o niczym. Liczyło się tylko to co jest tu i teraz. Przestałam się przejmować czy moje przyjaciółki nas zobaczą.
-Do zobaczenia- rzuciłam zalotnie uśmiechając się pod nosem.


_______________________________________________________
Tak wiem, że ten rozdział, jest nie najlepszy, ale wena mnie opuściła;c
Dziękuję za komentowanie i czytanie. Bardzo proszę, jeżeli przeczytasz jakiś rozdział to skomentuj, to dla mnie ważne :)
Z góry przepraszam za literówki albo drobne błędy ale jest późno i nie ogarniam 
love u 
xoxo






12 komentarzy:

  1. moim z daniem za szybko przechodzisz z jednej akcji do drugiej ale ogólnie jest mega megaśnie ok . ;**

    @Mrs.Cranberry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest dynamiczne opowiadanie haha ;*

      Usuń
  2. coś ty,świetny jest! :)
    Ogólnie bardzo podoba mi sie fabuła bloga:)
    Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. @JoPoland14

    OdpowiedzUsuń
  3. ooo ale fajny rozdział! <3 #MUCHLOVE

    OdpowiedzUsuń
  4. Łee... to on miał ją pocałować :D A rozdział jak zwykle świetny

    OdpowiedzUsuń
  5. ajjjjć zajebisty <333
    ty wiesz co dla mnie najlepsze ;D

    czekam na NN ^^

    @polly325

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. WOOOOOOW! świetne, że świetne. Nie spodziewałam się w ogóle takiego obrotu akcji itd. Historia zupełnie inna, oryginalna i damnnn. Chyba się zakochałam. Ogólnie świetny pomysł, można się ekscytować z bohaterami itd :) @BieberKissMeh XD

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział jest super :D Wspaniale piszesz :D Tylko zastanawiam się co z Justinem... bo on wdg mnie jest podejrzany o.0 :D
    @viktoriaa_m

    OdpowiedzUsuń
  9. Aaaaa, co sie jaram tym twoim opowiadaniem to nie wiem..czekam na NN !!! Twoja Jowinatorka nr. 1 (@Belieber_9431)...Love U <33 ;**

    OdpowiedzUsuń
  10. ZAejbisteeeee... DODAJ SZYBKO NN<3 PLZ: P

    OdpowiedzUsuń
  11. wow nie mogłam sie oderwać od tego rozdziału! ZAJEBISTY:)kocham :*

    OdpowiedzUsuń

AddThis